Sztuka mięs

– Czy ma pani coś bez mięsa?
– Oczywiście, jest kurczak.

Wegetarianizm i weganizm skutecznie utrudniają życie w podróży. Przekonałem się o tym pewnego dnia w boliwijskim mieście Potosí, gdy wraz z koleżanką wegetarianką usiłowaliśmy znaleźć jakikolwiek bezmięsny obiad. Przez dwie godziny krążyliśmy wokół centrum, przemierzaliśmy po kilka razy te same ciasne zaułki, zachodziliśmy do knajp, barów, spelun, zaglądaliśmy na uliczne stragany. Ona marudziła, we mnie wzbierała irytacja, aż w końcu rozstaliśmy się. Każdy poszedł w swoją stronę – Agnieszka zjadła niesmaczną i drogą lokalną pizzę bez żadnych mięsnych dodatków, a ja dopadłem świeżo upieczony stek za równowartość pięciu złotych (później podążyłem drogą Agnieszki i sam doświadczyłem prób znalezienia bezmięsnej kuchni w bardzo mięsnych krajach, ale to inna historia).

Gdybyśmy byli Boliwijczykami, prawdopodobnie zjedlibyśmy… na targu.

W każdym peruwiańskim i boliwijskim mieście centrum lokalnego uniwersum stanowi targ główny, mercado central. To tam miejscowi zaopatrują się w żywność na najbliższe dni (zwykłe sklepy sprzedają niemal wyłącznie słodycze i napoje), a w ciągu dnia jedzą obiad w budach, wizytę w których Europejczyk opłaciłby długotrwałym zatruciem. Nawet nocleg najłatwiej znaleźć właśnie wokół targu, w obskurnych lecz tanich noclegowniach, gdzie zatrzymują się kupcy, handlujący przywiezionymi ze wsi płodami rolnymi.

Ale cóż to są za targi!

Na większości z nich można spędzić całe godziny i się nie znudzić. Poniżej krótki fotoreportaż z amerykańskich targów. Bardziej wrażliwych czytelników przestrzegam przed zdjęciami mięsa w nieprzetworzonej formie. A jednocześnie najbardziej polecam pierwsze cztery fotografie przedstawiające najprawdziwszą… sztukę mięs.

Właściciel jednego z mięsnych kramów na targu w Potosí musi być bardzo religijnym człowiekiem
Właściciel jednego z mięsnych kramów na targu w Potosí musi być bardzo religijnym człowiekiem
Obok Jezusa wisiał rzeźnicki kalendarz ze świnkami grającymi na fortepianie - wersja 2013
Obok Jezusa wisiał rzeźnicki kalendarz ze świnkami grającymi na fortepianie – wersja 2013
Dzieło sztuki (mięsa) u innego rzeźnika. Obowiązkowy religijny akcent
Dzieło sztuki (mięsa) u innego rzeźnika. Obowiązkowy religijny akcent
Być może sprzedawcy mięsa wierzą, że tak właśnie wygląda świński raj, do którego zwierzęta trafiają po uboju. Tylko skąd w Boliwii szwajcarski pejzaż?!
Być może sprzedawcy mięsa wierzą, że tak właśnie wygląda świński raj, do którego zwierzęta trafiają po uboju. Tylko skąd w Boliwii szwajcarski pejzaż?!
Świńskie głowy "reklamują" stoisko mięsne na targu w Limie
Świńskie głowy „reklamują” stoisko mięsne na targu w Limie
Ayacucho, Peru. O godzinie szóstej nad ranem w bagażniku samochodu osobowego przyjechały świeżo ubite cielęta. Jeszcze z kopytami
Ayacucho, Peru. O godzinie szóstej nad ranem w bagażniku samochodu osobowego przyjechały świeżo ubite cielęta. Jeszcze z kopytami
Kaczki sprzedawane na targu w Limie
Gęsi sprzedawane na targu w Limie
Czymś, co zawsze bardzo mnie cieszy w Boliwii, jest obecność pań sprzedających świeżo wyciskany sok z pomarańczy. Taka przyjemność kosztuje cztery boliwiany (około dwóch złotych) za kubek
Obecność pań sprzedających świeżo wyciskany sok z pomarańczy zawsze bardzo mnie cieszy w Boliwii. Taka przyjemność kosztuje cztery boliwiany (około dwóch złotych) za kubek
Świnki morskie sprzedawane z wora na targu w Cusco
Świnki morskie sprzedawane z wora na targu w Cusco
Cuy (świnka morska) jest narodowym przysmakiem Peruwiańczyków.
Cuy (świnka morska) jest narodowym przysmakiem Peruwiańczyków
Opustoszały po południu miejski targ w Limie.
Opustoszały po południu miejski targ w Limie
Spacery po bazarach mogą zaszokować niejednego bardziej wrażliwego turystę
Spacery po bazarach mogą zaszokować niejednego bardziej wrażliwego turystę
Ale i w Europie takie widoki czasem się zdarzą - na zdjęciu targ miejski w hiszpańskim Valladolid
Ale i w Europie takie widoki czasem się zdarzą – na zdjęciu targ miejski w hiszpańskim Valladolid

Zobacz też:

Potosí – sumienie warte oranżadę
Boliwijski targ czarownic – z wizytą w sklepiku diabła
Fanpage Stacji Filipa na Facebooku

1 komentarz

  1. Historię z poszukiwaniem żarcia bez mięsa można skomentować tylko tak: w d… się przewraca ;)
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz