Lenin był grzybem (film + napisy PL)

Lenin grzyb

“Okazuje się, że Lenin tak naprawdę był nie człowiekiem, lecz grzybem, a przy okazji falą radiową. Mam na to niezbite dowody” – te słowa padły na antenie leningradzkiej telewizji w maju 1991 roku. Dlaczego zdążyliśmy zapomnieć o tej historycznej sensacji? Czy ustrój komunistyczny rzeczywiście zbudowali ludzie opanowani przez grzybowe zarodniki?

Wieczór 17 maja 1991 roku na zawsze zmienił życie wielu radzieckich weteranów walki o budowę komunizmu. Tego dnia, w ramach cyklicznej audycji “Piąte koło”, leningradzka telewizja regionalna wyemitowała materiał Sergieja Szołochowa pod sensacyjnym tytułem “Lenin – grzyb”. W ciągu godzinnej rozmowy dziennikarz wraz z zaproszonym do studia aktorem Sergiejem Kuriochinem przywołali wiele dowodów, mających dowieść prawdziwości sensacyjnej historycznej tezy: przywódca rewolucji październikowej w rzeczywistości był muchomorem. Jakie to dowody? Zobaczcie sami skróconą wersję programu Szołochowa (pełna, godzinna wersja po rosyjsku znajduje się tutaj).

Jeśli nie wyświetlą się same, polskie napisy należy włączyć w prawym dolnym rogu.

Tych, którzy uwierzyli w przedstawioną niesamowitą wersję wydarzeń z 1917 roku, muszę rozczarować: program był żartem, mistyfikacją, której bezpośrednią przyczyną stała się irytacja Sergieja Kuriochina na szerzące się w społeczeństwie “sensacyjne” teorie. Atmosfera odwilży ostatnich lat Związku Radzieckiego sprzyjała pojawianiu się rozmaitych hipotez, które przez lata miałyby być skrywane przez komunistyczną cenzurę. Pewnego dnia w “Piątym kole” puszczono materiał o rzekomo nowych faktach dotyczących śmierci romantycznego poety Sergieja Jesienina. Jak wiadomo z historii, Jesienin popełnił samobójstwo – tymczasem autorzy programu, opierając się na wątpliwej jakości dowodach, uparcie twierdzili, że poetę zamordowano. Kuriochin postanowił sprawdzić jak daleko można posunąć się w absurdalnej argumentacji… i tak powstał pomysł przedstawienia Lenina jako złowieszczego muchomora.

Wkrótce po publikacji programu wśród sowieckiej młodzieży rozpoczęła się prawdziwa grzybowa moda. Jeśli wierzyć słowom dziennikarza Dmitrija Miszenina, całe wycieczki chodziły wówczas do lasu, zbierały grzyby i jadły je, chcąc być jak Lenin. Oczywiście młodzi doskonale rozumieli, że program jest żartem. Niektórzy odczytywali ironię jako ostatni krzyk upadającej Partii, chcącej przekonać do siebie najmłodszych. Śpiewaczka Ałła Pugaczowa opowiadała po latach, że właśnie w momencie prezentacji “Lenina grzyba” poczuła wolność, którą niesie wiatr zmian politycznych. Wydawać by się mogło, że programu opowiadającego o “chłopcu, który oprowadzał Lenina po grzybowych miejscach” oraz porównującego przekrój samochodu z przekrojem grzybni, nikt nie może odczytać zupełnie poważnie. Tymczasem Siergiej Szołochow po latach opowiedział w wywiadzie:

Następnego dnia po prezentacji programu do Galiny Barinowej, w miejscowym oddziale Partii odpowiadającej za ideologię, przyszła delegacja starych bolszewików, żądających odpowiedzi na pytanie “czy to prawda, że Lenin był grzybem?” “Nie!” – odpowiedziała Galina Barinowa. “Ale jak to, przecież wczoraj w telewizji mówili…” “Nieprawda” – odrzekła kobieta i wypowiedziała zdanie, które zszokowało mnie i Kuriochina: “nie był grzybem, dlatego że ssak nie może być rośliną”. Poźniej w gazecie “Zmiana” musiałem prostować te słowa. Przecież w audycji przez bitą godzinę udowadnialiśmy, że grzyby to oddzielne królestwo, a nie zwierzęta albo rośliny.

Brzmi niewiarygodnie? Żeby w pełni zdać sobie sprawę z propagandowych możliwości audycji o Leninie-grzybie, trzeba uświadomić sobie, że dla pokolenia wychowanego w Związku Radzieckim telewizja zawsze była medium ostatecznym – co powiedziano na antenie, to przecież prawda. Założyć się mogę, że i dziś tego typu podejście funkcjonuje w niejednym polskim domu. Dzięki temu media głównego nurtu mogą kreować swój własny świat, niezależny od rzeczywistych wydarzeń oraz ich niejednoznacznej oceny. Pamiętajcie o “Leninie grzybie”, kiedy następnym razem włączycie którąś z głównych stacji telewizyjnych…

————————————————————————————

“Ninel” natomiast to nie francuskie danie z grzybów, a popularne imię kobiece (faktycznie wywodzące się od Lenina czytanego wspak). O tym tutaj:

Swojego syna nazwę Traktor

Radzieckie imiona

Dodaj komentarz