Podróż do Donbasu – poradnik

Po powrocie z Donbasu odebrałem niejedną wiadomość od ludzi chcących pojechać na wycieczkę do Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej. Czy to jest w ogóle możliwe? Oto odpowiedzi na Wasze pytania.

Tramwaje w centrum Jenakijewa (Doniecka Republika Ludowa), 2016 rok
Tramwaje w centrum Jenakijewa (Doniecka Republika Ludowa), 2016 rok

O jakim terenie mowa?

W wyniku wojny na wschodzie Ukrainy, prorosyjscy separatyści stworzyli dwa nieuznawane na arenie międzynarodowej państwa – Doniecką Republikę Ludową i Ługańską Republikę Ludową. O życiu codziennym na tamtych terenach pisałem niedawno tutaj.

A dzisiaj spróbuję odpowiedzieć na pytanie czy podróż w tamte strony jest w ogóle możliwa.


Czy warto jechać na wycieczkę do zajętego przez separatystów Donbasu?

Nie. Tam trwa wojna. Codziennie giną ludzie, inni tracą swoje domy, rodziny, przyjaciół. Nawet jeśli nie odczuwasz strachu, ludzka tragedia nie jest najlepszym sposobem na podniesienie poziomu adrenaliny. Zawsze można skoczyć na bungee, przejść się nocą przez Poznań w szaliku Legii…

Jeśli natomiast masz przed sobą konkretny cel, interesujesz się wschodem i nie chcesz tylko pokazać znajomym, że „jesteś fajny, bo jedziesz na wojnę” – to warto. Warto pojechać i zobaczyć na własne oczy zmiany, jakie zaszły na wschodzie Ukrainy. Upewniając się wcześniej, że podróż nie skończy się kulą w tył głowy.


Czy w Donbasie jest bezpiecznie?

Nie jest. Polskie media nie zwracają na to uwagi, ale działania wojenne nigdy się nie zakończyły. Każdej nocy na froncie trwają walki z użyciem granatników, karabinów, czołgów i rakiet. Pociski zazwyczaj nie dolatują do dzielnic mieszkalnych, ale i tak zagrożenie jest realne.

Jeszcze większym niebezpieczeństwem dla podróżnika jest „szpiegomania”. Każdy obcy paszport, duży plecak, nietypowy ubiór może rodzić podejrzenia o szpiegostwo. Są miasta, w których od razu możesz trafić do tak zwanej piwnicy (miejscowe słowo-klucz). Dlatego absolutnie nie myśl nawet o wyjeździe do Donbasu, jeśli nie władasz językiem rosyjskim w stopniu co najmniej komunikatywnym.

Pozostałości po ostrzale na donieckiej ulicy
Pozostałości po ostrzale na donieckiej ulicy

Jak dojechać do Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej?

Tylko z terytorium Ukrainy. Przekraczanie granicy między DRL/ŁRL a Rosją jest według ukraińskiego prawa uznawane za ciężkie przestępstwo, za które grozi  deportacja/zakaz wjazdu na Ukrainę/wysoka grzywna. Trzeba więc wjechać od strony Ukrainy, a potem tamże wyjechać.

Żeby przejechać przez linię frontu, wymagana jest przepustka wydawana przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy. Niedawno uproszczono sposób jej wydawania i można ją załatwić przez Internet. Radzę oczywiście wszystkie pola wypełniać w języku ukraińskim.

Przekraczanie „granicy” między Ukrainą a DRL (w ŁRL przejścia nie funkcjonują) możliwe jest tylko w dzień i zazwyczaj zajmuje sporo czasu, dlatego po południu lepiej na granicę nie zajeżdżać, bo nocowanie w pobliżu linii frontu nie należy do przyjemności.


Załatwiłem wszystkie formalności. Czy mogę teraz spokojnie jechać i wypoczywać w cieniu pięknych donieckich hałd węglowych?

Nie. Wyjechać z Ukrainy jest względnie łatwo, ale trzeba jeszcze jakoś uzasadnić swój pobyt na terytorium separatystycznych Republik. Masz babcię w Doniecku? To jedź. Jesteś dziennikarzem? To jedź (z akredytacją!). W innych przypadkach nie radzę – podróż do Donbasu może się skończyć różnie, w zależności od tego, na jakich ludzi natrafisz.

Polski paszport wywołuje bardzo wiele pytań i wątpliwości. Lokalna telewizja co rusz podaje różne informacje, na przykład o polskich snajperach, którzy rzekomo służą w strefie ATO wspierając wojska ukraińskie…

Jak można wyrobić akredytację dziennikarską?

W DRL procedura jest dość prosta, o ile faktycznie jesteś dziennikarzem/blogerem i możesz to udowodnić. Im więcej tytułów, tym lepiej. W ŁRL spodziewaj się wielodniowego oczekiwania na decyzję, sprawdzania twojej przeszłości do pięciu pokoleń wstecz oraz bardzo prawdopodobnej odmowy.

– Wpisałem pana nazwisko w Google i znalazłem hymn Kolei Lwowskiej. Jakie są pana powiązania z ukraińską koleją? – mówił z groźną miną urzędnik ministerstwa informacji w Ługańsku.

Najlepiej kontaktować się wcześniej mailowo z odpowiednimi organami. W sprawie adresów możesz pisać do mnie. Pamiętaj jednak, że figurowanie w bazie akredytowanych dziennikarzy wiąże się z pewnym ryzykiem. Ukraińcy wkrótce mogą cię uznać za wroga narodu.

Oczywiście akredytacja dziennikarska nie zwalnia z posługiwania się zdrowym rozsądkiem. Żołnierzy i wojskowych obiektów absolutnie nie wolno fotografować. Zawsze pozostaje też tak zwany „czynnik ludzki” – jeśli znajdziesz się sam na sam z grupą uzbrojonych bojowników gdzieś pośród ruin i fabryk, to niekoniecznie akredytacja dziennikarska może ci pomóc. W przyfrontowych miastach lepiej rejestrować się w budynku miejscowej administracji. To trochę trwa (ach, postsowiecka biurokracja!), ale bezpieczeństwo jest tego warte. Poza tym, urzędnicy mogą zawsze coś ciekawego podpowiedzieć albo i pokazać. Mieszkańcy Donbasu zawsze byli serdeczni; wojna to oczywiście zmieniła, ale na szczęście nie we wszystkich przypadkach.


Czy w DRL i ŁRL można robić zdjęcia?

W centrum Doniecka prawdopodobnie nikt nie zareaguje na widok człowieka z aparatem, ale w innych dzielnicach i innych miastach może być różnie. Jeśli jesteś miłośnikiem transportu, to najlepiej zapomnij o fotografowaniu komunikacji publicznej poza ścisłym centrum.


Jak się zachowywać, by zapewnić sobie choć względne bezpieczeństwo?

Wtapiać się w tłum. Nie nosić jaskrawych ubrań ani odzieży o zabarwieniu politycznym. Chować aparat fotograficzny po każdym wykonanym zdjęciu. Nie przyszywać do plecaka wielkiej polskiej flagi. W przypadku problemów zachowywać się uprzejmie, spokojnie, nie szarżować i nie udowadniać swego za wszelką cenę. Poczytać przed wyjazdem jak zachowywać się w skrajnych sytuacjach, na przykład podczas ostrzału. Nie wchodzić bez potrzeby na wysoko położone punkty obserwacyjne.


Czy aby nie za bardzo panikujesz?

Uwierzcie – nie. Mam całą masę miłych wspomnień z Donbasu. Pamiętam żołnierzy, którzy z uśmiechem pytali jak się tam w Polsce żyje i jak mi się podoba w ich republice. Były też babcie, które łamanym polskim życzyły mi miłej podróży.

Ale były też nerwy. I bardzo dużo opowieści o ludziach, którzy źle skończyli, nie zachowując podstawowej ostrożności. Lepiej na początku wszystko załatwić, niż zastanawiać się potem jak wyjść z tej okratowanej piwnicy. Podkreślam jeszcze raz, że tam trwa wojna, a na wojnie obowiązują wojenne zasady.

Znam przypadek Portugalczyka, który wjechał do DRL “turystycznie” i natychmiast został aresztowany, a po drobiazgowych przesłuchaniach sam zdecydował o czym szybszym opuszczeniu terytorium Republiki.

Mój znajomy został aresztowany, gdy w środku dnia fotografował główną ulicę Nowoazowska. Na zdjęciu nie znalazły się żadne nietypowe ani strategiczne obiekty, a znajomy jest Rosjaninem i w dodatku legitymował się akredytacją dziennikarską. To wiele mówi, prawda?

Mnie chciano aresztować za fotografowanie poniższego billboardu w centrum Stachanowa.

Centrum Stachanowa. Napis głosi "Stachanow! ŁRL! Rosja!"
Centrum Stachanowa. Napis głosi “Stachanow! ŁRL! Rosja!”

Jaka waluta funkcjonuje w DRL/ŁRL? Jak wysokie są ceny?                  

Na terytorium nieuznawanych Republik można płacić wyłącznie rosyjskimi rublami. Ceny nie są wysokie:
– hotel od 500 rubli za noc,
– bilety w komunikacji miejskiej od 2 do 10 rubli,
– dwudaniowy obiad w knajpie około 100-250 rubli.


Jakie są ograniczenia w podróżowaniu po terytorium Republik?

Nawet na głównych trasach autobusy kursują zazwyczaj tylko do wczesnego popołudnia. Wieczorem ciężko będzie wrócić do miasta, z którego wyjechaliście. Przykład: ostatni autobus z Jenakijewa do Gorłówki odjeżdża o 16:05. Ostatni autobus z Doniecka do Ługańska – o 14:00.

Trzeba pamiętać, że w obu Republikach funkcjonuje godzina policyjna. Od 23 (w ŁRL od 22) do 5 rano nie wolno wychodzić na ulice.


Czy pomiędzy DRL i ŁRL funkcjonuje granica?

Nie. Istnieją jedynie punkty kontrolne na drogach – ale one często bywają i wewnątrz Republik. Sposób i drobiazgowość kontroli zależy od paru czynników, spośród których najważniejszy jest dobry humor żołnierzy. Czasami w ogóle nie sprawdzają dokumentów, a czasem mogą zatrzymać i dokładnie przeszukiwać cały autobus.

Żadnej kontroli nie prowadzi się w jedynym pociągu łączącym Jasynuwatę (przedmieście Doniecka) z Ługańskiem.


Gdzie spać?

Couchsurfing w większych miastach działa sprawnie, bo ludzie są spragnieni kontaktu ze światem.

Jeśli nie Couchsurfing, to dość drogie (jak na oferowane standardy) typowo radzieckie hotele znajdujące się w centrum każdego miasta i miasteczka.


Co jeść?

Cokolwiek. Sklepy są dość dobrze zaopatrzone, zwłaszcza w Doniecku. Proste knajpy z solianką i pielmieniami znajdzie się wszędzie. Wykwintnych restauracji chyba nikt nie oczekuje? Choć oczywiście i takie się znajdą w centrum Doniecka.


Co zrobić, jeśli mam dodatkowe pytania?

Zalajkować Stację Filipa na Faceboooku  i odzywać się na priv :)

1 komentarz

  1. Podróż nik says: Odpowiedz

    Ostatnio próbowałem wracać z Rosji przez Donbas. No Rosjanie mnie puścili ale ci z Donbasu nie. Czuć tam napiętą sytuację.

Dodaj komentarz