Mój dziadek to fanatyk dowodów tożsamości

Mój dziadek to fanatyk dowodów tożsamości. Pół mieszkania zawalone papierami. Ale nikt nie narzeka, bo to arcyciekawe – w dziadkowych zbiorach jest między innymi paszport emigracyjny w jedną stronę, dowód osobisty konia, czy polski paszport wydany w… Uzbekistanie.

To niesamowite świadectwo czasów nie tak dawno minionych. Każdy z dokumentów opowiada nie tylko historię kraju, ale też tę osobistą – okruchy ludzkiego życia. A najbardziej śmieszą, wzruszają i przerażają detale – takie jak podpis urzędnika „za niepiśmiennego obywatela” albo krótka adnotacja na jednej ze stron: „mąż obecnie w niewoli”.

Mój dziadek Marian Łomnicki ze swoją kolekcją
Mój dziadek Marian Łomnicki ze swoją kolekcją

– Mam około 150 dowodów osobistych i paszportów – mówi Marian Łomnicki, mój dziadek. – A razem z legitymacjami… ponad 280 dokumentów.
– Jaka jest różnica między dowodem a legitymacją? – pytam.
– Dowód to oficjalny dokument, stwierdzający tożsamość osoby. Legitymacja albo na przykład prawo jazdy nie spełniają tego warunku.
– Więc co może być dokumentem tożsamości?
– Paszport, dowód osobisty, karta pobytu cudzoziemca, książeczka żeglarska – wylicza dziadek. – Również karta cyrkulacyjna, czyli dokument, który upoważniał do przekraczania granicy w czasie plebiscytów. Dawniej dokumentami tożsamości były też książeczki wojskowe. Żołnierz, idąc do wojska, zdawał dowód osobisty i dostawał w zamian właśnie książeczkę wojskową.
– Dawniej, czyli kiedy?
– W czasach słusznie minionych – uśmiecha się dziadek.

Pasja zaczęła się przypadkiem. Pierwsze dokumenty w kolekcji pochodzą od mojej praprababci Genowefy. Przez wiele lat były traktowane jako pamiątki rodzinne; dopiero kilkanaście lat temu u dziadka pojawiło się konkretne zainteresowanie tematyką dowodów tożsamości. Obecnie kolekcja stale się powiększa, w czyn pomagają głównie internetowe serwisy aukcyjne. – Dawniej pozyskiwałem dokumenty drogą wymiany, czasami w formie prezentów, czasem na targach staroci. Teraz został już tylko Internet – wzdycha dziadek.

Zbieracz i jego zbiór
Zbieracz i jego zbiór

Jego zbiory już trzykrotnie trafiały na lokalne wystawy. Najpierw do domu kultury w Łubowie pod Gnieznem, później do eleganckich sal Narodowego Banku Polskiego w Poznaniu i do poznańskiego oddziału Archiwum Państwowego. Wkrótce kolekcja zostanie zaprezentowana w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie.

Co zatem można znaleźć w dziadkowych zbiorach? Co było przed plastikowym prostokątem, który każdy z nas nosi w portfelu?

Karta legitymacyjna wygnańca

Rozpoczynając od rodzinnych pamiątek – legitymacja mojej praprababci Genowefy Pawłowskiej, która upoważniała ją do poboru comiesięcznej zapomogi wygnańca.

Zwracają uwagę notatki takie jak religiastan (w sensie warstwy społecznej) i zajęcie – z dość złowieszczą adnotacją.

Karta legitymacyjna wygnańca wydana w Kijowie w 1916 roku
Karta legitymacyjna wygnańca wydana w Kijowie w 1916 roku
Wnętrze karty wygnańca, należącej do mojej praprababci. Warto zwrócić uwagę na dopisek "mąż - urzędnik w majątku Sanguszki - teraz w niewoli"
Wnętrze karty wygnańca, należącej do mojej praprababci. Warto zwrócić uwagę na dopisek „mąż – urzędnik w majątku Sanguszki – teraz w niewoli”

Dowód osobisty konia

Po co koniowi dowód tożsamości? W czasach kawalerii każdy koń to swego rodzaju żołnierz. Dlatego obowiązkową adnotacją jest informacja o przeznaczeniu lub zwolnieniu konia ze służby wojskowej.

Dowód osobisty dla konia spod Mogilna
Dowód osobisty dla konia spod Mogilna
Wielka szkoda, że nikt nie wypełnił adnotacji o przeznaczeniu lub zwolnieniu konia ze służby wojskowej!
Wielka szkoda, że nikt nie wypełnił adnotacji o przeznaczeniu lub zwolnieniu konia ze służby wojskowej!

Paszport w jedną stronę

Wybierając wyjazd za granicę, żegnasz się na zawsze ze swoim krajem. Zostawiasz rodzinę, przyjaciół, wspomnienia, miejsca z dzieciństwa i ulubione kawiarnie. Każda cząstka znajomego świata staje się nieosiągalna, a drogi powrotu nie będzie.

W dzisiejszych czasach to brzmi nierealnie, ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu było oczywistością. Świadczą o tym nawet oficjalne zapisy w dokumentach.

Obywatelstwo - nieustalone. Skreślono z urzędu i powrotu. Więcej ojczyzny nie zobaczysz
Obywatelstwo – nieustalone. Skreślono z urzędu i powrotu. Więcej ojczyzny nie zobaczysz
"Posiadacz niniejszego dokumentu podróży nie jest obywatelem polskim" czyli paszport tylko w jedną stronę
„Posiadacz niniejszego dokumentu podróży nie jest obywatelem polskim” czyli paszport tylko w jedną stronę

Paszport emigracyjny Żyda

Kto czytał „Króla” Szczepana Twardocha? Właśnie o takie dokumenty występowali Moryc i Jakub Szapiro z rodzinami. Josef Kuflik, urodzony w 1918 roku na terenie Czechosłowacji, również postanowił wyjechać do Palestyny. Paszport ze zbiorów dziadka, wklejonymi doń wizami i adnotacjami, opowiada fascynującą historię podróży do Ziemi Obiecanej.

Krewny Woody'ego Allena? To paszport młodego Żyda Josefa Kuflika
Krewny Woody’ego Allena? To paszport młodego Żyda Josefa Kuflika
Jedyne przeznaczenie - Palestyna
Jedyne przeznaczenie – Palestyna
Brytyjskie stemple i znaczki skarbowe
Brytyjskie stemple i znaczki skarbowe
Wreszcie na miejscu! Josef Kuflik dotarł do Palestyny i został zarejestrowany jako imigrant
Wreszcie na miejscu! Josef Kuflik dotarł do Palestyny i został zarejestrowany jako imigrant

„Za niepiśmiennego”

Na zdjęciu – młody, elegancki mężczyzna pod krawatem. Nienagannie zaczesane włosy oraz wieczne pióro wsadzone w kieszonkę garnituru świadczą o klasie i inteligencji. A w polu podpis adnotacja: „kierownik urzędu poświadcza za niepiśmiennego obywatela”.

Takie dokumenty (z poręczeniami i podpisami za niepiśmiennych) często widywałem, pracując nad tłumaczeniami dawnych dokumentów ślubnych z ziem zaboru rosyjskiego.

Pan Michał Buń wygląda bardzo elegancko...
Pan Michał Buń wygląda bardzo elegancko…
...tyle tylko, że nie umie pisać i czytać. Dokument podpisał kierownik gminy "za niepiśmiennego"
…tyle tylko, że nie umie pisać i czytać. Dokument podpisał kierownik gminy „za niepiśmiennego”
Siedemdziesięcioletnia Białorusinka Anastazja Hołub ze wsi Zelwa również była analfabetką
Siedemdziesięcioletnia Białorusinka Anastazja Hołub ze wsi Zelwa również była analfabetką

Kompaktowy dowód Klotyldy Okoniówny

Większość dowodów tożsamości z kolekcji dziadka to sporych rozmiarów książeczki albo wręcz karty papieru składane na kilka razy. Wyjątkiem jest dowód osobisty Klotyldy Okoniówny z Krzeszowic – formatem nieco przypominający dzisiejsze plastikowe karty.

Dokument został wydany w 1917 roku, ale jest w całości zapisany po polsku. Jak tłumaczy dziadek, to ze względu na lżejsze zasady wobec ludności polskiej panujące w rządzonej przez Austro-Węgry Galicji. A może to kwestia wojennej zawieruchy? Faktem jest, że wiele informacji się na nim nie mieści – tylko nazwisko, zdjęcie i pieczęć organu wydającego dowód.

Dowód osobisty Klotyldy Okoniówny z Krzeszowic
Dowód osobisty Klotyldy Okoniówny z Krzeszowic

Egzotyczne podróże Stanisławy Śliwki

Dużo obszerniejszy jest niezwykle ciekawy dokument wydany dla Stanisławy Śliwki w uzbeckiej Samarkandzie. To paszport „ważny na ZSRR oraz wszystkie kraje z nim sprzymierzone i zaprzyjaźnione”. Obok niego spoczywa jeszcze drugie zaświadczenie. Wynika z niego, że Stanisława Śliwka „udaje się transportem nr XXII z Iranu do Brytyjskiej Afryki Wschodniej „.

– Podejrzewam, że ta dziewczyna została zesłana do Uzbekistanu wraz z rodziną, pewnie w okolicach czterdziestego roku, kiedy zaczynały się wywózki – mówi mój dziadek. – Z Uzbekistanu do Iranu szła z armią Andersa.
– A później? – dopytuję. – Przecież Brytyjska Afryka Wschodnia to dzisiejsza Kenia. Co dwudziestoletnia Polka miałaby robić w Kenii?
– Nie mam pojęcia – dziadek wzrusza ramionami. – I nigdy się już nie dowiem. To jedna z tych tajemnic, która nie doczeka się wyjaśnienia.

Paszport Stanisławy Śliwki wydany w Samarkandzie (Uzbekistan)
Paszport Stanisławy Śliwki wydany w Samarkandzie (Uzbekistan)
Paszport Stanisławy Śliwki wydany w Samarkandzie (Uzbekistan)
Paszport Stanisławy Śliwki wydany w Samarkandzie (Uzbekistan)
Zaświadczenie wydanie w Teheranie - jego właścicielka udaje się do Brytyjskiej Afryki Wschodniej, czyli dzisiejszej Kenii
Zaświadczenie wydanie w Teheranie – jego właścicielka udaje się do Brytyjskiej Afryki Wschodniej, czyli dzisiejszej Kenii

Dwie pieczęcie na jednym dowodzie

Na koniec zwykły dowód osobisty obywatela II RP, wydany we Lwowie w pierwszej połowie lat trzydziestych. Ten szary i na pozór nieciekawy dokument zawiera jednak dwie bardzo interesujące pieczęcie. Na ostatniej stronie widnieje stempel graniczny, będący pamiątką po podróży do Wolnego Miasta Gdańska. A na okładce przybito pieczęć z sierpem i młotem – po radzieckiej agresji na Polskę 17 września 1939 roku wojenni komisarze oznaczali w ten sposób, że obywatel został zarejestrowany w aktach okupanta.

Pieczęć graniczna z gdańskiego dworca
Pieczęć graniczna z gdańskiego dworca
Sierp i młot na dowodzie osobistym - symbol wojennego komendanta miasta Lwowa
Sierp i młot na dowodzie osobistym – symbol wojennego komendanta miasta Lwowa

To oczywiście tylko maleńka część ciekawych zbiorów mojego dziadka. Jeżeli wzbudzi zainteresowanie, na pewno wrócimy kiedyś do tematu!


Zobacz też:

Uchodźcy. Ci ze wschodu
Opuszczona twierdza artysty
Wilda – sceny z życia dzielnicy
Polsko-radziecki dziki zachód

Zapraszam także do polubienia Stacji Filipa na Facebooku.

7 komentarzy

  1. prof_klos (Michał Kłosowski) says: Odpowiedz

    Wspaniała pasja Twojego dziadka!
    Każdy dokument z przeszłości pachnie emocją. Zawiera opis rodziny, adnotacje, stemple. To prawdziwe świadectwo przeszłości. Każde zagięcie kartki, każde przypadkowe maźnięcie ma swoją zasadność. Każda litera wpisana ręcznie jest owiana otoczką danych dni.

    Niestety dzisiejsze dokumenty pozbawione są tego uroku. Miniaturyzacja i cyfryzacja zabiły duszę wielu aspektów naszego życia, przy których zatrzymujemy się na dłużej dopiero pod taki cennymi, nostalgicznymi artykułami.
    Dziękuję, Filipie. Wyrazy szacunku i szczere życzenia zdrowia oraz realizacji w ciekawej pasji dla Twojego Dziadka.

    1. Bardzo dziękuję, na pewno przekażę – zresztą sam pewnie wcześniej tu zobaczy :)

  2. cioba says: Odpowiedz

    Czuję wielki niedosyt! Chciałoby się zawołać: „jeszcze; jeszcze!” …

  3. Michał says: Odpowiedz

    Hej, o tej Kenii to warto poszukać, na wykopie był artykuł o Uchodźcach z Polski, których tam trzylalo UK w czasie wojny. Było tego sporo, ze Polacy zakładali farmy itd. a po wojnie kazano zostawić wszystko i opuścić teren.

    1. Dzięki za info! Poszperam, bo to bardzo ciekawe :)

  4. Moi rodzice pochodzą z miejscowości Wacowice pow. Drohobycz. Będę wdzięczny za udostępnienie, w grupie „Wacowice i okolice” kopii wszystkich stron dokumentu na nazwisko Michał Buń. To duża rodzina z tej miejscowości

  5. Zainteresowanie wzbudza!
    Ze mnie kolekcjoner żaden – w podobnym segmencie zbieram tylko i wyłącznie pieczątki we własnym paszporcie jako pamiątki z podróży. Ale patrząc na zaprezentowaną tu pieczątkę z Mandatu Palestyny nie mogę nie skojarzyć swojej „za-pieczątki” z Izraela (którą, by nie zginęła, usuwalną taśmą wkleiłem w paszport – do krajów arabskich i tak się nie wybieram). Boleję też, że Naddniestrze żadnego śladu po moim pobycie nie pozostawiło (a jedynie strona ukraińska dostarczyła stempel z przejścia Kuczurhan).
    Ciekawe, ile z tych do dziś uzbieranych w naszych niby zwykłych, nudnych dokumentach za kilkanaście-kilkadziesiąt lat też stanowić będzie takie rarytasy…

Dodaj komentarz