Co można kupić w sklepie Donalda Trumpa?

Gadżety Donalda Trumpa to bardzo… amerykańska rzecz. Czy doczekamy czasów, gdy i w Polsce będzie można kupić kurtkę dla psa z wizerunkiem prezydenta państwa?

Złote wnętrza Trump Tower przy nowojorskiej Piątej Alei zazwyczaj nie kojarzą się z niczym przytulnym, jednak tym razem jest inaczej. Temperatura odczuwalna na dworze zbliża się do minus trzydziestu. Wejście do budynku oznacza odzyskanie czucia w dłoniach.

Zmrożony i opustoszały Central Park w Nowym Jorku
Zmrożony i opustoszały Central Park w Nowym Jorku

Sprawne dłonie za chwilę się przydadzą, bo w przyziemiu wieżowca można ponoć sfotografować (lub kupić) lalki Barbie stylizowane na Melanię Trump. Tak słyszałem, a że uwielbiam połączenie politycznej propagandy z pamiątkarskim kiczem, nie mogę sobie tego odmówić.

Tymczasem początkowo pojawia się rozczarowanie. Sklepik jest, owszem, ale zamiast politycznego kiczu, sprzedaje się w nim wyłącznie ekskluzywne ubrania marki Ivanki Trump. – Nie mamy żadnych lalek – zdecydowanie zaprzecza ekspedientka.

– Chociaż… – dodaje po chwili – tam obok jest drugi sklep. Ale on nie ma nic wspólnego z naszą marką. Po wyjściu od nas trzeba skręcić w prawo. Ale to nie nasz sklep.
– Dziękuję, rozejrzę się.
– Na prawo. Ale oni nie mają nic wspólnego z nami.

Rzeczywiście, tuż za rogiem znajduje się drugi sklep. A w nim – tyle politycznego kiczu, ile dusza zapragnie.

Widziałem już podobne miejsca. Kiedyś na blogu publikowałem galerię pamiątek sprzedawanych na froncie wschodnioukraińskiej wojny. Magnesy z symboliką państwową Donieckiej Republiki Ludowej, propagandowe naklejki z zapowiedziami “dojdziemy do Kijowa”, koszulki z Putinem i plakaty z Ramzanem Kadyrowem, prezydentem Czeczenii. Dużo kiczu podlanego wojenno-narodowo-wyzwoleńczą symboliką. Tutaj, w podziemiach Trump Tower, nie ma tego patosu ani gróźb. Nie ma też różnorodności tematycznej – wszystko poświęcono jednemu człowiekowi (ewentualnie jego żonie).

Mogłoby to przypominać rosyjski kult Putina, gdyby nie dwie spore różnice. Po pierwsze, koszulek z Putinem (przynajmniej oficjalnie) nie sprzedaje prezydent we własnym wieżowcu, lecz prywatni przedsiębiorcy, którym aparat państwowej propagandy co najwyżej nie przeszkadza. Po drugie, nawet gdy rosyjski przywódca przedstawiany jest w sposób popkulturowy, jego wizerunki nigdy nie są celowo ośmieszające. Owszem, wizerunek półnagiego Putina na niedźwiedziu może wzbudzać uśmiech, ale jednocześnie kojarzy się z pierwotną, maczystowską siłą oraz zdecydowaniem. Czego nie można powiedzieć o mydełku do rąk z Donaldem Trumpem. Tu nie ma skrupułów – prezydent USA jest wręcz wyśmiewany w sprzedawanych pod własną marką pamiątkach. Czy to kwestia amerykańskiego luzu, dystansu do siebie, czy raczej kultury i czasów, w których światem rządzą ludzie, będący jednym wielkim marketingowym produktem?

Czy człowiek, podejmujący zawodowo decyzje o bombardowaniach, wojnie celnej i budowie muru na granicy, powinien reklamować się “oczyszczającym mydełkiem”? Pytanie, gdzie w przypadku politycznej reklamy leży granica niezbędnej powagi, należnej sprawom światowego formatu, pozostaje otwarte.  Tymczasem… oto subiektywny wybór dziewięciu rodzajów produktów, które można kupić w kampanijnym sklepie Donalda Trumpa:

9. Klasyczne gadżety

Kubki, talerzyki, koszulki, długopisy, czapeczki. Typowe gadżety reklamowe – nieważne, czy sprzedaje się kuchenki mikrofalowe, studnie głębinowe, czy prezydenta.

8. Przedmioty codziennego użytku

Na przykład to gustowne etui do okularów z Donaldem Trumpem.

7. Otwieracz do piwa

Wystarczy przemów – Donald, otwieraj zimnego browara i luzujemy.

6. Magnesy

Czym byłaby światowa turystyka, gdyby nie najbardziej klasyczny jej przejaw – kiczowate magnesy na lodówkę?! Ich wzorów znajdziemy w sklepie Trumpa bez liku. Mnie rzucił się w oczy na przykład ten z Trumpem-ptakiem. Albo z licencją pierwszej damy.

5. Bombki na choinkę

Make Christmas great again!

4. Prezydenckie skarpetki

Gadżet modny w ostatnich latach. Można nosić skarpetki z jedzeniem, to dlaczego by nie z prezydentem?

3. Trumpowe mydełko do rąk

Piana, słodka piana! Doskonale oczyszcza ręce po zanurzeniu ich w świat brutalnej polityki i biznesu.

2. Lalki i figurki

Rzeczywiście są! I to ile wzorów – od tych, przypominających lalkę Barbie, po figurki do postawienia na telewizorze.

1. Mówiący Długopis Donalda

Nie tylko pisze, ale i mówi. O tym, że zmusi Meksyk do zapłaty za mur. Albo że nie nosi tupeciku – to jego prawdziwe włosy.

Kiedy długopis zapowiada, że będzie najlepszym prezydentem jakiego stworzył Bóg, sprzedawca krzyczy “to prawda!” A ponieważ Mówiący Długopis jest hitem sprzedaży i trzeba go zachwalać klientom, w sklepie co chwilę rozlega się gromkie “that’s true!”

Ciekawe, czy to “that’s true” bierze się z rzeczywistego zaangażowania i wiary sprzedawcy (co by nie było jakimś wielkim szokiem, biorąc pod uwagę temperaturę amerykańskiej dyskusji politycznej), czy raczej jest czymś w rodzaju korporacyjnego przykazania – kiedy słychać głos prezydenta, trzeba krzyknąć “to prawda!”, podobnie jak kasjerka w Biedronce musi powiedzieć “zapraszamy ponownie”. Taka ewentualność też by mnie – niestety – nie zdziwiła.

[youtube=https://www.youtube.com/watch?v=nwgrHTkWRLU]

Internet nie zawodzi

To, czego nie znajdzie się w sklepie w przyziemiu Trump Tower, na pewno można kupić przez Internet. Trzeba Amerykanom oddać, że w kwestii politycznej dyskusji rzeczywiście zachowują daleko idącą wolność słowa.

Można kupić na przykład psią kurteczkę z wizerunkiem prezydenta… lub jego dość drastyczną karykaturą. Za podobne przedstawienie głowy państwa w Polsce prawdopodobnie byłyby wyciągnięte konsekwencje karne.

Psia kurteczka z Donaldem Trumpem...
Psia kurteczka z Donaldem Trumpem…
...i przeciwko niemu
…i przeciwko niemu

Jedno jest pewne – politycy w 2019 roku coraz rzadziej bawią się w udawanie, że polityka to kwestia wartości. Moi drodzy: wszystko jest na sprzedaż.


Zobacz też:

Pamiątki z Noworosji
Wiza do USA – “żenujące przesłuchanie przez robota z ambasady”
Zawód: babuszka z Czarnobyla. O masowej turystyce w Strefie Wykluczenia
Przynajmniej jesteśmy demokracją
Fanpage Stacji Filipa na Facebooku

Dodaj komentarz