Mysi Bunkier. Brutalna historia w brutalnej formie

Wygląda jak statek-matka, który przycupnął w środku miasta podczas inwazji kosmitów. Choć jest jednym z najbardziej spektakularnych przedstawicieli brutalizmu na świecie, grozi mu zburzenie. Czy berliński Mysi Bunkier uda się uratować?

Kiedy staję pod budynkiem, znienacka psuje się pogoda. Od pięciu dni świeci słońce, ale teraz, dokładnie w momencie gdy podjeżdżam od strony kanału Teltow, wyraźnie słychać grzmoty. Chwilę później okolica spływa strugami deszczu.

Mysi Bunkier chwilę przed deszczem
Mysi Bunkier chwilę przed deszczem

To symboliczne, bo wszystko tu jest ponure i upiorne. Ponury jest sam Mysi Bunkier, ogromna piramida z surowego betonu. Ponura jest jego historia i przyszłość. Złowroga jest atmosfera, bo każdy mój krok śledzą dziesiątki kamer, za chwilę pojawia się też ochroniarz. Póki co nie może mi nic zrobić, bo nie przekroczyłem jeszcze stojącego przed budynkiem niskiego płotku, sięgającego mi do kolan.

– Mogę przejść dwa metry dalej? Chcę tylko zrobić zdjęcie, a stamtąd jest lepszy widok.
– Nie.
– Serio, tylko tutaj.
– You see this? – ochroniarz wskazuje na kamery. – Przekroczysz płotek i zaraz tu będzie policja.

Na klapie jego munduru widnieje napis „miłosierdzie”.

Der Mäusebunker, Berlin Lichterfelde
Der Mäusebunker, Berlin Lichterfelde

Co kryją ściany z grubego betonu

Brutalizm – tak nazywa się styl architektoniczny, w którym wybudowano Der Mäusebunker. Najczęściej spotykanymi wyróżnikami brutalizmu jest surowość formy i wykorzystanie dużych ilości szarego betonu. Brutalistyczne budynki najczęściej zdobywają poklask miłośników architektury, lecz niechęć przeciętnych przechodniów (nie mówiąc już o okolicznych mieszkańcach).

W tym przypadku brutalna jest nie tylko forma, ale i historia budynku. Swą obiegową nazwę Mysi Bunkier zawdzięcza roli, jaką pełnił przez wiele lat. Aż ciarki przechodzą, kiedy pomyśli się o tym, co mogło kilka dekad trwać w tych betonowych ścianach – budynek służył jako miejsce hodowli i przeprowadzania eksperymentów na zwierzętach laboratoryjnych. Podobno jednorazowo mogło się tu pomieścić niemal 50000 myszy i 20000 szczurów, nie wspominając o większych zwierzętach. Spójrz w oczy twojemu psu/kotu i pomyśl, że mógłby być właśnie tam, aby przyczynić się do odkrycia nowego, bardziej gładkiego kremu do stóp.

Niewyobrażalne cierpienie, ciągły pisk, bezduszne twarze skryte za kombinezonami. A wszystko to po co – żeby odkryć wreszcie lek na raka, czy żeby szampon przeciwłupieżowy mógł mieć bardziej miętowy zapach? Niezależnie od celu badań oraz od ich oceny, wyobraźnia podpowiada, że to miejsce idealne do nakręcenia filmu sensacyjnego. Takiego, w którym główny bohater przedziera się do betonowej bazy złych naukowców, infiltruje ją od środka, uwalnia wszystkie więzione zwierzęta, a następnie ucieka i wysadza to wszystko w powietrze.

Ostatnia scena ma szansę się spełnić – niewykluczone, że ktoś Mysi Bunkier w końcu wysadzi. Ale to nie jest dobra wiadomość. Zwierząt, przynajmniej w poprzednich ilościach, nie męczy się tu od 2010 roku. Zresztą, jeśli ktoś chce je męczyć, a prawo i społeczeństwo mu na to pozwalają, zewnętrzna architektura budynku nie ma tu nic do rzeczy.

Tuż za Mysim Bunkrem rozpościera się osiedle mieszkalne. Ale grube warstwy betonu tłumią wszystkie hałasy ze środka, pozwalając mieszkańcom spać spokojnie
Tuż za Mysim Bunkrem rozpościera się osiedle mieszkalne. Ale grube warstwy betonu tłumią wszystkie hałasy ze środka, pozwalając mieszkańcom spać spokojnie
Niebieskie rury wystają z elewacji na całej długości Der Mäusebunker
Niebieskie rury wystają z elewacji na całej długości Der Mäusebunker

A właśnie o architekturze tutaj warto opowiedzieć. Trzeba to przyznać – okrutnemu budynkowi nadano okrutną formę. Architekt, Gerd Hänska, spisał się na medal. Powstający w latach 1971-1981 Mysi Bunkier stał się jednym z najciekawszych przedstawicieli niemieckiego, czy wręcz światowego brutalizmu.

Obce ciało w miejskiej tkance
Obce ciało w miejskiej tkance

Nie docenia tego obecny właściciel budynku, klinika Charité. Jeszcze tej jesieni Mysi Bunkier może zostać zburzony. Skoro wyczerpała się jej poprzednia funkcja, firma woli zburzyć brutalistyczną konstrukcję, na jej miejscu zapewne stawiając coś bardziej nowoczesnego.

Bez miłosierdzia dla architektury

Charité to ogromny kompleks szpitalny, a w zasadzie cztery ogromne kompleksy rozsiane po całym Berlinie. W ostatnich dniach o klinice zrobiło się głośno z powodu Aleksieja Nawalnego, głównego rosyjskiego opozycjonisty, który po otruciu trafił właśnie tutaj.

Historia szpitala sięga 1710 roku. Od 1727 roku placówka nosi obecną nazwę – Charité, czyli miłosierdzie. Jak przystało na tak ogromny ośrodek, w jego ramach znajduje się wiele interesujących, zabytkowych oraz supernowoczesnych budynków. Oraz dwa wyjątkowe – brutalistyczne perły.

Bo naprzeciwko Mysiego Bunkra znajduje się drugi betonowy budynek, który lada chwila może przestać istnieć. To Instytut Higieny i Medycyny Środowiskowej, budowany w latach 1966-1974 według projektu Hermanna Fehlinga i Daniela Gogela. Dla niego także nie ma miłosierdzia w szpitalu miłosierdzia.

Institut für Hygiene und Umweltmedizin
Institut für Hygiene und Umweltmedizin
Fasada budynku od strony Mysiego Bunkra
Fasada budynku od strony Mysiego Bunkra
W takim otoczeniu nawet wyrzucanie śmieci może być fotogeniczne
W takim otoczeniu nawet wyrzucanie śmieci może być fotogeniczne
A kolorowe kubły na śmieci mogą stanowić ciekawe urozmaicenie
A kolorowe kubły na śmieci mogą stanowić ciekawe urozmaicenie
Brutalistyczny zamek wyłania się z zarośli
Brutalistyczny zamek wyłania się z zarośli

Planom wyburzenia budynków sprzeciwiają się architekci i miłośnicy architektury nie tylko z Berlina. Petycja z żądaniem zaprzestania planów rozbiórkowych i wpisania obu budynków na listę zabytków zebrała na chwilę obecną ponad 7000 podpisów. „Grozi nam utrata dwóch ikon berlińskiej architektury za jednym zamachem!” – alarmują sygnatariusze.

Byłoby szkoda. Niezależnie od osobistych upodobań, czy się komu surowy beton podoba, czy nie, warto zachowywać tak nietypowe miejsca. Pozwalać im urozmaicać przestrzeń.

Czy szpital miłosierdzia okaże zrozumienie dla tych argumentów? Jeżeli nie, mogą to być ostatnie chwile dwóch wyjątkowych miejsc na mapie stolicy Niemiec.


Jeżeli zainteresował Cię ten materiał, wesprzyj mnie na Patronite. Blog utrzymuje się bez reklam ani materiałów sponsorowanych, a pracy nad nim jest naprawdę dużo (o kosztach nie wspominając) :)


Zobacz też:

Mroczne tajemnice podparyskiego przedmieścia
Wąskim korytarzem do Instytutu Śmierci
Jużno-Kurylsk. Tam, gdzie koty nie mają ogonów
Zatoka Martwego Konia. Odrażający zaułek Nowego Jorku
Fanpage Stacji Filipa na Facebooku

5 komentarzy

  1. Myszy i szczury, tak? Auto zapomniał o aferze Volkswagenami gdzie wyszło, że Niemcy testowali emisje gazów z rury wydechowej na małpach… tak, na małpach. Dodatkowy komentarz nie jest potrzebny.

    1. Nie zapomniał, stąd też te komentarze o znęcaniu się nad zwierzętami. Tylko że w Bunkrze Myszy, jak sama nazwa wskazuje, hodowano raczej myszy, a nie małpy.

      1. MJ says: Odpowiedz

        Dzisiaj tam byłem i o dziwo brama otwarta, można było podejść pod sam gmach i nikt się nie pojawił. A przy wejściu info o drzwiach otwartych 5-29 wrześni4 podczas których są spotkania z architektami i projekcje filmowe. Może w końcu spuścili z tonu jak ludzie zaczęli się intetesować.

  2. Sidhe says: Odpowiedz

    Jak Ciebie zaprenumerować? Nigdzie nie widzę tego magicznego linku

    1. Co masz na myśli mówiąc „zaprenumerować”? Dużo więcej niż na blogu pojawia się na Fejsie, tam można odhaczyć obserwowanie i czytać: https://www.facebook.com/stacjafilipa/ :)

      Chyba że masz na myśli Patronite, to wtedy https://patronite.pl/filipfalinski :D

Dodaj komentarz