Cudowna roślina czy drzewo śmierci? Portugalia walczy z eukaliptusem

Nawet kilkuset policjantów nie dało rady obronić farmy Ermeiro. Rozwścieczony tłum rzucił się na świeżo obsadzone pola, wyrywając z korzeniami ponad 200 hektarów młodych drzewek. O tym, że agresorzy mieli rację, historia zaświadczyła niespełna trzydzieści lat później. Bo eukaliptus, choć daje Portugalii wiele ekonomicznych korzyści, jest dla kraju coraz większym problemem.

– Patrz, jakie dziwne drzewa.
– Faktycznie dziwne. Wyglądają trochę jak… eukaliptus?
– Ha, ha, jasne, eukaliptus w Portugalii. Może znajdziemy tu jeszcze koalę.

Tak mniej więcej wyglądał nasz dialog, kiedy pewnego dnia podczas podróży po Portugalii znaleźliśmy się w gęstwinie dziwnych, wysokich drzew o gładkich pniach i bardzo rzadkich bocznych gałęziach. Na oko niby eukaliptus, ale kto widział eukaliptusy w Europie? I to jeszcze w takim zagęszczeniu?

Otóż – widziało już wielu. Pierwsze drzewa eukaliptusowe przywieziono do Portugalii w 1829 roku. Polską rządził wtedy car Mikołaj I, wciąż żyli i tworzyli Fryderyk Chopin oraz Adam Mickiewicz, a od założenia pierwszych kolonii karnych w Australii minęło zaledwie 41 lat. Tego roku ktoś przywiózł do Europy interesujące drzewka z końca świata i tym samym rozpoczęła się inwazja.

Las eukaliptusowy w środkowej Portugalii
Las eukaliptusowy w środkowej Portugalii

Eukaliptus – cudowne drzewo

Słowo „inwazja” sugeruje raczej niechcianego przybysza, ale eukaliptus ma przecież dużo dobrych cech.

Zawarty w liściach olejek eukaliptusowy to nie tylko przysmak koali, ale też składnik wielu preparatów farmaceutycznych. Jego właściwości przeciwzapalne i bakteriobójcze powodują, że olejek dodaje się dziś do licznych tabletek i syropów, a nawet cukierków i gum do żucia.

Jeszcze cenniejsze jest drewno, wykorzystywane w niezwykle szerokim zakresie, od budownictwa po meblarstwo czy szkutnictwo. Jego siłą jest zwłaszcza twardość, wytrzymałość oraz odporność na wilgoć i działanie insektów. Pozyskiwanie drewna z eukaliptusa jest również niezwykle ekonomiczne – drzewa rosną z prędkością nawet do 3-4,5 metrów na rok!

Jeszcze inne zastosowanie dla drewna eukaliptusowego wymyślili właśnie Portugalczycy. To tutaj, w lesie nieopodal miasteczka Albergaria-a-Velha, w 1925 rozpoczęto produkcję papieru z pulpy eukaliptusowej. I choć fabryka zakończyła działalność w 1993 roku, a od tego czasu pozostaje opuszczona, bynajmniej nie zmalała liczba okolicznych lasów eukaliptusowych.

A inne fabryki wciąż działają w najlepsze. Eukaliptus sprawił, że produkcja papieru stała się dla Portugalii kluczową częścią gospodarki. Według danych FAO (Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa), 2773000 ton wyprodukowanej w 2018 roku miazgi drzewnej plasuje Portugalię na czwartym miejscu w Europie. Więcej produkują tylko kraje o wiele większe i bardziej zasobne w nieprzebyte lasy – Szwecja, Finlandia i Rosja. Z kolei OEC (Observatory of Economic Complexity, międzynarodowa platforma wizualizująca handlowe dane z całego świata) określa Portugalię drugim na świecie eksporterem niepowlekanego papieru. Produkty papiernicze są według OEC piątym pod względem eksportu towarem kraju.

Drzewa eukaliptusowe rosnące przed pierwszą na świecie fabryką papieru z pulpy eukaliptusowej
Drzewa eukaliptusowe rosnące przed pierwszą na świecie fabryką papieru z pulpy eukaliptusowej
Stara papiernia stanowi dziś labirynt zarośniętego betonu, dziur, lejów i rynien
Stara papiernia stanowi dziś labirynt zarośniętego betonu, dziur, lejów i rynien
Fabryka na tle mieszanego lasu, w którym coraz większą rolę odgrywają drzewa eukaliptusowe
Fabryka na tle mieszanego lasu, w którym coraz większą rolę odgrywają drzewa eukaliptusowe

Ciemna strona eukaliptusa

Portugalczycy zdążyli się jednak przekonać, że przywożenie „w ciemno” nieznanych roślin i wprowadzanie ich do lokalnego ekosystemu nie zawsze musi być dobrym pomysłem. Eukaliptusy posiadają bowiem pewną niezwykłą cechę, która upodabnia je do feniksów (mitycznych ptaków, które według legendy co pewien czas płoną, aby móc odrodzić się w ogniu). Podobnie jak feniksy, eukaliptusy dosłownie potrzebują ognia, aby móc przeżyć jako gatunek i rozrastać się dalej. Zdrewniałe okrywy nasion eukaliptusa otwierają się dopiero w ogniu, umożliwiając sobie kiełkowanie. Aby do pożaru dopuścić, drzewa roztaczają wokół siebie łatwopalną aurę – zarówno wonne olejki, jak i sucha kora sprawiają, że drzewo dosłownie „wymusza” obok siebie pożary, zwłaszcza w suchym i gorącym ekosystemie.

O tym, jak palą się eukaliptusy, świadczą chociażby filmy na YouTube:

To naturalna kolej rzeczy w australijskim buszu, dlatego tak często słyszymy o pożarach australijskiej prowincji. Busz pełen jest roślin pirofitów (gatunków przystosowanych do oddziaływania ognia) oraz pirofili (gatunków, które, jak opisywany eukaliptus, dosłownie wywołują obok siebie pożary). Ogień jest dla buszu oczywistą sekwencją w istniejącym od wieków kręgu życia.

Problem w tym, że unikatowy ekosystem Australii drastycznie różni się od lasów Europy. Portugalczycy boleśnie przekonali się o tym w 2017 roku, kiedy pożary eukaliptusów spustoszyły znaczną część kraju. Świat obiegły dramatyczne zdjęcia płonących miasteczek. Szczególnie tragiczna okazała się historia grupy samochodów, które nie zdążyły wydostać się z płomieni. Na górskiej drodze koło Castanheira de Pêra żywcem spaliło się 47 osób zwabionych w ognistą pułapkę. Kiedy koła ugrzęzły w rozpływającym się asfalcie, a elektryka w nowoczesnych samochodach odmówiła posłuszeństwa, nie było jak wydostać się z piekła.

Na wszystkich relacjach z tamtej tragedii wyróżniają się wysokie, strzeliste sylwetki eukaliptusów.

Pożar lasów eukaliptusowych w Portugalii. Fot. Michael Held, źródło: unsplash.com
Pożar lasów eukaliptusowych w Portugalii. Fot. Michael Held, źródło: unsplash.com

Wojny eukaliptusowe

Aby lepiej zrozumieć skalę problemu, przywołajmy parę statystyk. W 1979 roku portugalskie lasy eukaliptusowe zajmowały teren 300 tys. hektarów i rozrastały się w tempie 5 tys. hektarów rocznie. Dziś obejmują aż 800 tys. hektarów, co odpowiada 9 procentom terytorium kontynentalnej Portugalii. Ojczyzna Vasco da Gamy posiada najwięcej eukaliptusów w Europie, a w światowym rankingu zajmuje aż piąte miejsce, po Australii, Brazylii, Indiach i Chinach!

Nie wszystkim się to podoba. W 1989 grupa około ośmiuset osób zebrała się koło wioski Veiga do Lila na północnym wschodzie kraju. Ich cel był jeden – zniszczyć powstającą właśnie plantację eukaliptusów. Bali się nie tylko zagrożenia ogniowego, ale też problemów związanych z wysycaniem wód gruntowych przez drzewa (to kolejna z ciemnych stron eukaliptusów). Tłum skandował: „tak dla oliwek, nie dla eukaliptusa!” Młodych drzewek pilnowało wówczas dwustu policjantów.

Ich ochrona wystarczyła, żeby powstrzymać rozwścieczony tłum… zaledwie na chwilę. Wieści po wsiach roznosiły się coraz lepiej, a mieszkańcy nie zamierzali odpuszczać. Kiedy policjanci opuścili plantację, przystąpiono do ataku. I zanim siły policji zdążyły wrócić, ponad 50 hektarów eukaliptusowego lasu zostało wyrwane z korzeniami.

Prawdziwa bitwa miała się jednak dopiero rozpocząć. 31 marca 1989, w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, ulice Veiga do Lila wypełniły się wściekłymi mieszkańcami okolicy. Choć na miejscu obecni byli policjanci, tłum nie zamierzał dać za wygraną. Dopiero co posadzone drzewka łatwo poddawały się wyrywaniu z ziemi i łamaniu pni. W wielu przypadkach nie trzeba było nawet używać łopaty.

Inwestor, firma papiernicza Soporcel, musiał zrezygnować. Sporny teren został sprzedany i jest dziś na powrót królestwem drzew oliwkowych.

Portugalczyk wyrywający drzewko eukaliptusowe z korzeniami. Veiga do Lila, marzec 1989. Autor fotografii nieznany
Portugalczyk wyrywający drzewko eukaliptusowe z korzeniami. Veiga do Lila, marzec 1989. Autor fotografii nieznany

Pustka, czyli krajobraz po eukaliptusie

Choć eukaliptusy dają Portugalczykom wiele gospodarczych korzyści, dziś wydaje się pewne, że ich introdukcja w europejskim środowisku nie była zbyt dobrym pomysłem. Przyroda daje znać, że nadmierna ingerencja w ekosystem może być tragiczna nie tylko dla samej natury, ale i dla człowieka.

Tym bardziej, że odwrócenie tego stanu rzeczy może już nigdy nie być możliwe. Drzewa eukaliptusowe są wyjątkowo odporne – opierają się ścięciu, a ogień tylko je wzmacnia. Trudno wyobrazić sobie wykorzenianie potężnych, głęboko wczepiających się w glebę drzew z terenu o wielkości niemalże województwa opolskiego. Tym bardziej, że krajobraz po eukaliptusach nierzadko jest krajobrazem pustki – drzewa na tyle wysycają wody gruntowe, że inne gatunki po prostu wymierają. A to już prosta droga do (prawie) monokultury.

– O pełnej monokulturze możemy mówić w przypadku lasu gospodarczego, sztucznie zasadzonego przez człowieka – precyzuje dr Paweł Matulewski, dendrochronolog z Wydziału Nauk Geograficznych i Geologicznych Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. – Jednak eukaliptus to faktycznie gatunek inwazyjny i może prowadzić do stopniowego wypierania gatunków rodzimych z lasu, w którym się rozprzestrzenia – dodaje.

Do Polski inwazja eukaliptusów prędko nie dojdzie. Jak twierdzi dr Matulewski, ze względu na warunki środowiskowe, eukaliptusy nie mogłyby poradzić sobie powszechnie w polskich lasach. Chętnym do zobaczenia egzotycznego drzewa pozostają zatem palmiarnie i ogrody botaniczne… lub wycieczka na południe Europy.

Ale i my mamy się czym martwić. Także nasze lasy muszą się mierzyć ze sztucznie wprowadzonymi obcymi gatunkami, gdzieniegdzie wypierającymi rodzime drzewa. – To między innymi klon jesionolistny, czeremcha amerykańska i dąb czerwony – wymienia naukowiec.

I choć ani klon, ani czeremcha, ani dąb nie niosą za sobą takich niebezpieczeństw jak eukaliptusy, historia portugalskich lasów to jasna (kolejna) przestroga przed nadmiernym mieszaniem się człowieka w prawa natury.


Jeżeli zainteresował Cię ten materiał, wesprzyj mnie na Patronite. Blog utrzymuje się bez reklam ani materiałów sponsorowanych, a kosztów i pracy nad nim jest naprawdę dużo.


Źródła danych wykorzystanych w tekście:


Zobacz też:

Corvo. Samotność wyspiarza
Corvo. Kolory kaldery
Rośliny na kwarantannie? Badaczka wirusów roślinnych opowiada o swojej pracy
Wulkan Mendelejewa. Przeprawa przez dziewiczą puszczę
Fanpage Stacji Filipa na Facebooku

Dodaj komentarz