Ayutthaya – miasto (zrujnowanych) świątyń

Ayutthaya, dawna stolica Tajlandii, leży zaledwie półtorej godziny jazdy od Bangkoku. Jej liczne zabytki, w szczególności niesamowite kamienne świątynie, stanowią alternatywę dla biernego wypoczynku na tajskich plażach.


Na końcu artykułu znajdziesz informacje praktyczne o zwiedzaniu Ayutthayi.


Zazwyczaj na blogu opisuję miejsca z kategorii „turystyki alternatywnej”: mroczne, zapomniane, nieodwiedzane, dziwne. Ayutthaya taka nie jest. O jej popularności świadczy choćby fakt, że tego samego dnia minąłem się w mieście… ze znajomą z Poznania (odkryliśmy to dopiero parę dni później, przy okazji wrzucania zdjęć na Facebooka).

Ale i w turystycznej Ayutthai można znaleźć ciekawe, nieoczywiste miejsca. Podczas gdy wszyscy turyści pędzą do głównych świątyń i pałaców, na bocznych uliczkach wyrastają zapomniane kamienne pagody sprzed wielu wieków. Obok toczy się codzienna praca sklepikarzy, mechaników samochodowych, magazynierów. Biegają bezpańskie psy. A na podwórku niszczeje zabytek z XIV wieku.

Kamienna pagoda sprzed paru wieków stojąca na podwórku w Ayutthayi
Kamienna pagoda sprzed paru wieków stojąca na podwórku w Ayutthayi
Kamienny rycerz obserwowałby pracę mechaników samochodowych... ale nie ma głowy
Kamienny rycerz obserwowałby pracę mechaników samochodowych… ale nie ma głowy

Dzisiejsza Ayutthaya jest sześćdziesięciotysięcznym miastem. To zaledwie sześć procent wielkości miasta, porównując ze stanem z początku XVIII wieku. Wówczas stolica królestwa Tajów liczyła około miliona mieszkańców i była jednym z największych miast na świecie. Jak przystało na centrum administracyjne i religijne kraju, jej dumą były wspaniałe kompleksy świątynne.

Kres królestwu Ayutthaya, a zarazem jego stolicy, położył najazd Birmańczyków w 1767 roku. Pałac królewski został spalony, zaś samo miasto – przejęte przez wojska wroga. I kiedy kilka miesięcy później Tajowie odzyskali kontrolę nad ruinami stolicy, nowy pałac królewski powstawał już w nieodległym Bangkoku. Ayutthaya została opuszczona. Przepiękne świątynie powoli pożerała dżungla.

Zwiedzanie dawnej stolicy ma więc w sobie co nieco z miejskiej eksploracji. Chodzi się w końcu po ruinach. Odkrywa dawną świetność, eksplorując zrujnowane kompleksy świątynne. Ale rozczarują się tutaj poszukiwacze mrocznego klimatu opuszczonych miast: Ayutthaya to miasto przepełnione turystami, gdzie każda świątynia podlega osobnej opłacie za wstęp.

Ale i tak warto tu podjechać. Po pierwsze dlatego, że to zaledwie sześćdziesiąt kilometrów od Bangkoku, do którego trafia niemal każdy zachodni turysta odwiedzający Tajlandię. Po drugie, z powodów architektoniczno-oczywistych: zabytki Ayutthayi nie bez przyczyny wpisane są na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Cztery zupełnie różne wieże wyrastają znad ruin świątyni Wat Mahathat oraz Wat Ratchaburana
Cztery zupełnie różne wieże wyrastają znad ruin świątyni Wat Mahathat oraz Wat Ratchaburana
To kadr, który przywozi ze sobą każdy turysta. Wrośnięta w drzewo głowa Buddy z Wat Mahathat
To kadr, który przywozi ze sobą każdy turysta. Wrośnięta w drzewo głowa Buddy z Wat Mahathat
Ayutthaya - kamienna wieża świątynna
Ayutthaya – kamienna wieża świątynna
Wat Phra Si Sanphet wyróżnia się trzema wysokimi ostro zakończonymi wieżami
Wat Phra Si Sanphet wyróżnia się trzema wysokimi ostro zakończonymi wieżami
Budda siedzący na ruinach świątyni
Budda siedzący na ruinach świątyni
Kolejny zabytkowy kompleks w Ayutthayi
Kolejny zabytkowy kompleks w Ayutthayi
Ogromny leżący Budda w Wat Lokayasutharam ma aż czterdzieści metrów długości
Ogromny leżący Budda w Wat Lokayasutharam ma aż czterdzieści metrów długości

Nie wsiadaj na słonia!

Przy okazji Ayutthayi, warto poruszyć pewien ważny temat.

Każdego roku coraz więcej Polaków jeździ na wakacje w dalekie kraje. Kraje, których oferta turystyczna w dużej mierze opiera się na zwierzętach-symbolach. Głaskanie lwiątka w Afryce, turystyczne zdjęcie z lemurem, przejażdżka konną dorożką przez zatłoczone ulice Rzymu, wreszcie jazda na słoniu w Tajlandii.

Co nie jest ani trochę fajne. Najczęściej to zwykłe okrucieństwo i nieświadome (mam nadzieję) przyczynianie się do cierpienia zwierzęcia. Widzisz poszarpane ucho słonia ze zdjęcia poniżej? To bardzo wrażliwa część słoniowego ciała, a treserzy umieją wykorzystywać ten fakt.

Dygresja: kiedy wybierałem się do Johannesburga, strasznie chciałem odwiedzić lwi park znajdujący się na obrzeżach miasta. Jego atrakcją są małe lwiątka, które…
chwila, ale co dzieje się z małymi lwiątkami, kiedy dorastają? Dlaczego dają się one spokojnie głaskać turystom? I wreszcie – czy turyści w ogóle powinni głaskać lwy? Degradować dzikie zwierzę, symbol prawdziwej natury, do roli pluszaka-przytulaka?

Słowo-klucz to świadomość. Istnieją miejsca, które ratują zwierzęta i opiekują się nimi. „Sierocińce” dla goryli, słoniarnie prowadzone przez ludzi z powołaniem. No i wreszcie parki narodowe – te umożliwiają faunie przebywanie w naturalnym dla siebie środowisku. Można więc jechać do Afryki i cieszyć się widokiem lwa… ale jego głaskaniem już niekoniecznie.

Zapewniam, że przejażdżka na słoniu w najbardziej turystycznych miejscach nie ma nic wspólnego z humanitarnym traktowaniem zwierząt. Zdajmy sobie sprawę, że to czysty obciach.

Słoń wiezie turystę. Widać poszarpane ucho zwierzęcia - najbardziej wrażliwą część jego ciała. W tle świątynia Wat Phra Ram
Słoń wiezie turystę. Widać poszarpane ucho zwierzęcia – najbardziej wrażliwą część jego ciała. W tle świątynia Wat Phra Ram

Ayutthaya – informacje praktyczne

Dojazd

Z Bangkoku, obecnej stolicy Tajlandii, do dawnej stolicy można się dostać w niecałe półtorej godziny. Pociągi ze stacji Hua Lamphong odjeżdżają średnio co trzydzieści minut, a ich rozkład można znaleźć tutaj.

Podróż najtańszą trzecią klasą kosztuje grosze, ale trzeba się liczyć z potwornym hałasem, smrodem, duchotą i jednocześnie urywającym głowy wiatrem wiejącym z otwartych okien. Ale czy to nie właśnie urok podróży?

Alternatywą dla podróży pociągiem jest jazda busem. Busy są nieznacznie droższe, za to zazwyczaj posiadają klimatyzację. Odjeżdżają z północnego dworca autobusowego Mo Chit.

Lokomotywa AD24C-4210 wjeżdża na stację Ayutthaya, ciągnąc pociąg pospieszny do Bangkoku
Lokomotywa AD24C-4210 wjeżdża na stację Ayutthaya, ciągnąc pociąg pospieszny do Bangkoku
Warunki podróży w trzeciej klasie. Wentylatory nie przynoszą ochłody
Warunki podróży w trzeciej klasie. Wentylatory nie przynoszą ochłody

Zwiedzanie

Zabytkowe świątynie rozsiane są po całym mieście. Wejście do większości z nich wymaga kupna biletu, który zazwyczaj kosztuje 50 bahtów (około 6 złotych). Ewentualnie można kupić bilet wstępu do sześciu wybranych świątyń za 230 bahtów (stan na 2017 rok).

Najsłynniejsze świątynie to Wat Phra Si Sanphet, Wat Mahathat (z głową buddy wrośniętą w drzewo), Wat Ratchaburana, Wat Lokayasutharam i Wat Yai Chai Mongkol (na obrzeżach miasta).

Poruszanie się po mieście

Ayutthayę można zwiedzać pieszo. Do świątyń nieco oddalonych od centrum miasta lepiej dojechać tuk-tukiem, czyli motorykszą (cena nie przerazi, zwłaszcza gdy nie podróżuje się samemu). Popularne wśród turystów jest także całodzienne wypożyczenie roweru lub skutera – ale warto pamiętać, że klimat Tajlandii nie służy wyczynowej jeździe na rowerze…

Uff, jak gorąco! W kapliczce przy przystaniu promowej niejedno stworzenie szuka ochłody na kamiennej posadzce
Uff, jak gorąco! W kapliczce przy przystaniu promowej niejedno stworzenie szuka ochłody na kamiennej posadzce
Zabudowany tuk-tuk (motoryksza) na ayutthajskim targu
Zabudowany tuk-tuk (motoryksza) na ayutthajskim targu

Nocleg

Do wyboru, do koloru. Ayutthaya, jak przystało na popularne turystycznie miejsce, posiada sporą bazę noclegową. Ja nocowałem, jak prawie zawsze, korzystając z Airbnb (ten link to odnośnik referencyjny, dzięki któremu obaj – Ty i ja – możemy uzyskać dodatkowe środki na podróże, jeśli korzystając z linka zarejestrujesz się w serwisie).

Jedzenie

Jak w całej Tajlandii – dużo, dobrze i tanio. Jedynymi pułapkami cenowymi mogą być restauracje nastawione typowo na zagranicznych turystów. Lepiej skręcić w boczną uliczkę i zjeść coś w knajpie dla miejscowych. A przed podróżą – pamiętać o szczepieniach (w tym wypadku mowa o żółtaczce pokarmowej typu A).


Zobacz też:

Khao Chong Pran: spektakl milionów skrzydeł
Duchy piją Fantę
15 dziwnych przysmaków z Tajlandii
Profil autora na Patronite

Zapraszam także do polubienia Stacji Filipa na Facebooku.

Dodaj komentarz